(Sobota, 2 czerwca)
(Po Meczu)
- Gratuluje ! - powiedziałam najgłośniej jak umiałam, chociaż pewnie połowa albo większość mnie słyszała, ale mi zależało TYLKO I WYŁĄCZNIE na tym żeby MÓJ mężczyzna mnie usłyszał.
- To tylko i wyłącznie twoja zasługa - powiedział mi do ucha tak bym tylko ja mogła to słyszeć.
- Ja tu tylko jestem, ty grałeś. - uśmiechnęłam się.
- Bez ciebie bym nie grał, napędzasz mnie gdy na ciebie patrzę, kochanie - pocałował mnie i okręcił w okół własnej osi.
- Nie żebym zabraniała ci świętować, ale nie pij błagam, jutro wyjeżdżamy, od razu po tym spotkaniu z ludźmi. - oddał mi uśmiech i pocałował mnie w czoło.
- Dla ciebie wszystko skarbie. Pozwól że już pójdę świętować z drużyną, poczekaj pod halą dobrze ? - spytał trochę bardziej stwierdzając i odszedł zostawiając mnie samą. Wydaje się to normalne i pewnie jest ale mi było przykro że poszedł do kolegów zostawiając mnie samą, wiem że powinien się cieszyć... ale dlaczego nie ze mną ? Dlaczego nie zabrał mnie ze sobą i nie świętował ze mną i z kolegami ?.... A zresztą.
Czekałam jak kołek pod halą już ponad pół godziny.....
Postanowiłam że dłużej nie wytrzymam.... przecież było zimno no nie ?!
Wstałam z ławki i poszłam wcale nie wolnym krokiem do domu.... on oczywiście mnie nie dogonił....
...Nie dzwonił.... Nie przyszedł....
Wstałam rano trochę przybita... przecież nie wiedziałam co ze Zbyszkiem, a dzisiaj mieliśmy wyjeżdżać o 12 ma spotkanie na którym miałam być z nim, ale nie przyszedł a już 11.... miał przyjść....
Ubrałam Lu i wraz z Shelby i Roksaną wyszłyśmy z domu... on nie przyszedł ale ja nie zamierzam rezygnować pójdę tam, i co prawda nie będę stać z nim na scenie tylko na widowni wśród wszystkich spoconych ludzi.... ale będę tam.
Gdy doszłyśmy nie było już prawie miejsc przy scenie... ale może to i lepiej ?
Stałyśmy jakieś 15 metrów od sceny gdy rozdzwonił się mój telefon.... Zbyszek...
Był sens odebrać ?.... W tamtej chwili nie.... nie odebrałam.
Dojechał autobus, weszli na scenę był Krzysiek z dziećmi i z Iwoną, był Piotrek z dziewczyną, był Paul z żoną, był Olieg z żoną i dziećmi....a on był sam... miał okulary na nosie.... pił....
Stałam tak wbita w podłoże, patrzył przybity w podłogę, potem podszedł do niego Krzysiek coś mu powiedział, podniósł głowę, rozglądał się.... szukał kogoś.
Potem każdy miał coś do powiedzenia : dziękowali i prosili, przepraszali i kochali publiczność.... potem mikrofon wziął on.
- Tak jak wszyscy chciałbym wam podziękować za całodobowe trzymanie kciuków, zdarte gardła nieprzespane noce, chciałbym też was prosić żebyście nadal kibicowali nam... nieważne jaki to będzie skład, przepraszam was także za wszystkie stracone punkty, za moją agresje i brak stabilności - mówił to inaczej niż wszyscy był smutny, nie było tego widać to było słychać - ale to nie wszystko... to do ciebie Marto, wiem że tu jesteś, wiem że nie odpuściłabyś sobie tego, pomimo iż ja po ciebie nie przyszedłem.... tobie także chciałbym podziękować za bycie przy mnie w tych trudnych chwilach, w sytuacjach bez wyjścia, byłaś przy mnie, przepraszam cię za wczoraj za to że odszedłem by bawić się z kolegami nie zabierając ciebie ze sobą, za to że nie dotrzymałem obietnicy, że nie zadzwoniłem, nie przyszedłem.... przepraszam, i proszę ciebie o wybaczenie.... i choć wiem że teraz stoisz koło Roksany, Lu, Shelby i z całej siły ściskasz smycz by nikt koło ciebie nie wiedział że to o tobie, żeby nikt nie wiedział że się denerwujesz.... to chciałbym byś czekała na mnie w tym miejscu w którym czekasz, chcę także żebyś pojechała ze mną dziś tak jak się umawialiśmy.... wiem że zawaliłem ale przepraszam, nie tylko ciebie bo i was że zabieram czas.... Marta Kocham Cię ! - wykrzyknął na całe gardło patrząc mi w oczy... odszukał mnie wzrokiem i wiedział jak na mnie działają jego słowa.... rozległy się brawa on patrzył na mnie a mi z oka ciekła łza....lecz tego już nie dojrzał....
I stałam tak w miejscu jak kołek a on zbiegł ze sceny i grzecznie przepraszając przepchnął się przez ludzi i przykleił mi się do ust co wywołało większe poruszenie wśród publiczności i siatkarzy.
Złapał mnie za rękę i wprowadził na scenę...
Po całej uroczystości pojechaliśmy do mnie ja zabrałam walizki i pożegnałam się z siostrą i siostrzenicą i wyszliśmy on miał już wszystko, pojechaliśmy na lotnisko i po dwugodzinnym czekaniu siedliśmy obok siebie w samolocie.....
Zaczęły się wakacje mojego życia.
------------------------------------------
Jest BARDZO KRÓTKI wiem ale nie mam weny jak nie komentujecie a nie komentujecie więc nie mam weny.
Zapraszam :
Oj Zbysiu, Zbysiu u mnie byś już miał wpierdol, ale że nie jestem Martą to się nad Tobą zlituję . :D To przemówienie, było przesłodkie. ^^
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie na http://with-you-my-love.blogspot.com/. Mile widziane komentarze, sama wiesz jak one motywują.
Pozdrawiam . :)
Czekam z niecierpliwością na kolejny . :3
Hej! świetny blog.
OdpowiedzUsuńZapraszm na mojego wspólnego z przyjaciółką blog ---> ufac-mozesz-tylko-przyjacielowi.blogspot.com mam nadzieję, ze się spodoba.
Ej no, ależ to było słodkie. Wiem, że może jest ci smutno z tego powodu, że mało komentujemy, ale ciesz cię, że komentujemy prosto z serca, przynajmniej ja staram się tak właśnie to czynić (może koleżanka wyżej nie wie co to dobre wychowanie). Nie przejmuj się tym, Tacy ludzie byli, są i zapewne jeszcze będą.
OdpowiedzUsuńTrochę nie rozumiem Zbyszka. Przecież inny jakoś potrafili bawić się ze swoimi partnerkami, dziećmi i była to dla nich zapewne ogromna frajda :) A największa to chyba jednak dla tych dzieci, bo mogły się publicznie przytulić do sławnego taty czy siedzieć mu na rękach :D Cieszę się jednak, że Zbyszek zrozumiał, że powinien w tamtej chwili być z Martą i pokazał jej przy wszystkich, jak bardzo ją kocha :) A te końcówka, to mi się osobiście z EPILOGIEM kojarzy... Nie wiem nawet dlaczego ale tak jakoś mi to tak pasuje :)
Pozdrawiam,
Dzuzeppe :*
PS. Nie poinformowałaś mnie o tym rozdziale :P Zapraszam również do siebie na 20 rozdział na http://add-me-wings.blogspot.com/
Bardzo dziękuje za te szczere słowa :D Gdy czytam takie komentarze to w sercu robi mi się cieplej, a na twarzy pojawia mi się taki mega banan... Dziękuje że jeszcze to czytasz ^^
UsuńWiem że nie poinformowałam, ale mam usprawiedliwienie, ostatnio umieściłam informację by każdy kto chce być informowany skomentował ten post... i napisałam w nim także że wcześniejsze prośby się nie liczą :D
Zatem mam nadzieję że podpiszesz się tam... to ułatwia mi informowanie was :)
Hej! Przepraszam za moja nieobecność ;* dużo spraw miałam na głowie :D wszystko jednak nadrobiłam ;* świetny rozdział ;* genialne przemówienie ;* popłakałam się hehe ;) czekam na kolejny pozdrawiam CloudineK ;)
OdpowiedzUsuń