- No już weź się opanuj, zagadaliśmy się. A to jest Shelby. Pies Luizy. - wytłumaczyłam. Jej twarz robiła się czerwona, a policzki spięte.
- Dobra spoko zasiedział się nie ma sprawy. Ale ten pies to przesada, przecież wiesz że nienawidzę zwierząt.
- Ale mamo spójrz na nią, jest taka słodka. Pokochałam ją. - powiedziała mała przytulając Shelby.
Roksana przeklęła pod nosem.
- Ja rządzę, a pies zostaje. - powiedziałam.
- Ale jak z Lu się będziemy wyprowadzać, ona czy tam on zostaje z tobą.
- EYyyy czemu ? - jęknęła mała.
- Powiedziałam coś. - postanowiła. - jak chcesz to przyjdź w sobotę, ale już dzisiaj idź. - powiedziała Roksana.
Robert wyszedł a ona zdenerwowana usiadła obok mnie.
- Tobie ten pies nie przeszkadza ?
- Dopóki jest grzeczny to nie - uśmiechnęłam się i poszłam ,,wchłaniać'' książkę.
- Patrz ciocia jaką mam świetną koszulkę, dostałam od mamy kolegi. - weszła mała w koszulce drużyny z Rzeszowa ( nie orientuję się jaką nosi nazwę.)
- Świetna. - uśmiechnęłam się chociaż wcale tak nie uważałam. - Lu wychodzimy.
Mała była ubrana w przydużawą bluzkę i leggisy, a ja w białe rurki i (jak mi doradziła Roksana ,,żeby nie robić wiochy'') czerwony sweter.
Siedziałam po meczu, nasi wygrali. (Nadal nie pamiętam nazwy)
- No chodź po autograf - ciągnęła mnie za rękaw mała.
Wstałam i podeszłam z nią do mężczyzn. Zagapiłam się w bilbordy.
Po chwili usłyszałam krzyk małej
- KRZYSIEK ! - popatrzyłam w jej stronę a ona przytulała się do mężczyzny z klubu, którego oblała napojem.
- LU ! Jak już to pan Krzysiek. - podeszłam do nich. - po raz kolejny za nią przepraszam.
- Ależ nie ma sprawy. Myślę że jeśli pozwolę małej mówić mi na ty będzie dla pani lepiej.
- Nie chcę sprawiać kłopotu - powiedziałam i zwróciłam się do Lu. - skończyłaś ?
- No nie ! Zostało mi jeszcze dwóch.
- To leć. - obróciłam oczami.
- Krzysiek daj podpis - powiedziała i dała mu markera a on trzasnął podpis.
Ja pokręciłam głową z bezradności.
- Krzysiek jestem - zwrócił się do mnie.
- Marta. - podaliśmy sobie ręce.
- No chodź jeszcze jeden mi został.
- To ja lecę.
Podeszłyśmy do stojącego tyłem mężczyzny.
- Ej ty z 9 - powiedziała pyskato mała.
- Luiza ! - krzyknęłam na nią. A ON się odwrócił. Spojrzał na mnie i na jego usta wkradł się uśmiech. - Ty ?! - spytałam z niedowierzaniem.
- To musiałaś nieźle oglądać mecz. - pokręcił głową i zaśmiał się drwiąco, w trakcie docinania mi podpisywał się na koszulce Lu.
- Dla twojej wiadomości nie przyszłam tu oglądać meczu, tylko opiekować się małą.
- Ale jak mogłaś nie zwrócić na mnie uwagi ?!
- Jakoś nie zbyt się starałeś. Nie zwracam uwagi na byle kogo. - odwróciłam się i szłam w stronę drzwi. - Lu idziemy.
- Mnie nazywasz byle kim ? - krzyknął z drugiego końca sali.
- A widzisz kogoś innego ? - odpowiedziałam nie odwracając się.
***Zbyszek***
Muszę przyznać że charakterek to ona ma... A ja takie lubię.
Spojrzałem jeszcze raz na nie, drzwi od sali się zamknęły, a ja ruszyłem pustą halą do szatni.
- Niezła ta mała. - powiedział Paul.
- Ta blondynka ? Nie powiedziałbym że jest taka mała - powiedział Olieg.
- Chodzi mi o dziewczynkę - powiedział Paul.
- Ale mamusia też ładna. - zaznaczył Grzesiek, ale czy ona była jej mamą ?
- Czym zostałeś zaszczycony że obie panie znają się z tobą ? - spytał Piotrek.
- Nie pamiętasz ich ? - spytałem.
- Nie ?
- Wtedy w klubie, mała która wylała picie.
- To one ? - spytał zdziwiony Grzesiek.
- We własnej osobie - uśmiechnął się Igła.
- Ale ładniejsze - podkreślił Piotrek.
Nikt nie odpowiedział, jak dla mnie to było oczywiste że była ładna już od początku... oczywiście ta blondynka.
Gdy wyszedłem z pod prysznica naszło mi coś na myśl.
- Przeszliście dziś na ty co nie ? - spytałem.
- I co ?
- Jak ma na imię ? - spytałem ruszając charakterystycznie brwiami.
- Myślisz że tak od razu ci powiem ?
- No. - powiedziałem pewnie patrząc mu w oczy. Chwilę trwaliśmy w ciszy.
- Marta. - wymiękł Igła - zmień te oczy bo nie daje rady.
- Haha dziewczyny na to lecą. - odwróciłem się i chciałem wyjść.
- Jutro ta impreza, nie zapomnij przyjść.
- Głupek ! Ja nie mam sklerozy ! - powiedziałem i kręcąc głową wszedłem do mojego audi.
Wydawało mi się że on coś ukrywał, ale mniejsza o to, teraz tylko spotkać Martę.
Co jak co ale ładne imię.
- Tu jest ta impreza ? - spytałem trenera.
- Tak tu. Zamknięta na wyłączność. - odpowiedział.
- Wiedziałeś ?! - zarzuciłem Igle.
- Nie pytałeś.
Po wejściu rozglądałem się za Nią. Była stałą przy jednym ze stolików i układała talerze.
Wyglądała tak seksownie, nie mogłem sobie wybaczyć że wcześniej jej nie spotkałem.
Usiadłem jak najbliżej jej.
- Jezu, zapomniałam że ty jesteś w tej drużynie. - prychnęła i odeszła do baru.
Popatrzyłem na chłopaków, jedni byli obojętni, jedni nie wytrzymywali od śmiechu (czyt. Igła)
- No co ? To pierwsze podrygi... Jeszcze będzie moja. - odpowiedziałem mu niewinnie.
- Nie byłabym tego taka pewna. - nie wiem jakim cudem ona pojawiła się koło nas.
- Gdzie Lu ? - spytał Igła.
- To impreza zamknięta, a ona nie należy do personalu. - powiedziała i nakrywała do stołu.
Akurat zatrzymała się koło mnie i nachyliła się nad stół.
- Ładnie pachniesz.. - powiedziałem kusząco.
- Wiem nowe perfumy Beyonce. - uśmiechnęła się irytująco i podeszła z drugiej mojej strony.
- Kuszące wdzianko. - chciałem jej zaimponować a ta co ?
- Pierd*l się. - odeszła i usiadła za barem... już nie wracała.
- Twarda sztuka - skomentował Paul.
Patrzyłem na nią, nie zwracałem na nich uwagi. Ochota na nią była tak duża jak nigdy. Ale czemu do cholery ona była taka niedostępna ?
______________________
Krótki ? Możliwe... nie miałam czasu rozwijać... padam z nóg...
Być może jadę na mecz Polska - USA do Wrocka ! ;* Kocham cię Maja <3
świetny rozdział ;)
OdpowiedzUsuńhttp://walcze-bo-warto.blogspot.com/2013/04/trzynascie.html pojawiła sie trzynastka, więc zapraszam do czytania i komentowania ;) pozdrawiam, poziomkowa ;p