Wstałam dziś niespodziewanie wyspana... Szybko się ubrałam, umalowałam i ogólnie zrobiłam poranną toaletę.
Wyszłam z pokoju w kierunku stołówki, a po drodze spotkałam Pita.
- Jezu kobieto zabiję cię ! - powiedział przez zęby.
- Co ja zrobiłam ? - spytałam przestraszona.
- Powiedziałaś Zbyszkowi że zombie do ciebie przychodzą, wygoniłaś go z pokoju, a ja przez całą noc nie mogłem spać przez jego jęczenie ! - wycedził.
- Przepraszam - powiedziałam delikatnie. - ale to było na żarty, bo chyba nie powiesz że ty też wierzysz w zombie ? - spytałam znudzona.
- To ty nic nie wiesz ? - spytał przerażony.
- O czym ? - spytałam zrezygnowana gdy wchodziliśmy na stołówkę... w której byli wszyscy oprócz Zbyszka i Grześka.
- Ostatnio jak byliśmy tutaj to odwiedził nas Michał Ruciak i Paweł Zagumny... i oni opowiedzieli nam historię związaną z tym lasem... że każdej noc o północy w tym lesie - wskazał przestraszony przez okno na las - duchy idą na herbatę do zombie i potem zombie gwałcą kobiety które przejdą przez las... a duchy robią takie Paranormal Acyivity mężczyznom, że do końca życia umiera ze strachu - powiedział i zakrył oczy a ja zrobiłam face palma.
- Kiedy wy przestaniecie wierzyć w bajki ?! - przerwałam i popatrzyłam na każdego przy stoliku, każdy miał przestraszona minę - a jakbym powiedziała że w nocy Voldemort był w moim pokoju i wypił gumisiowy sok, i teraz nawet Harry Potter go nie pokona to też byście uwierzyli ?
- Nie bo Harry już go pokonał... w Harry Potter i Insygnia Śmierci 2... to by było mało racjonalne żeby był w stanie na nowo się odrodzić - za moich pleców wyłonił się Zbyszek ze swoją hipotezą.
- Ja pie*dole ! Mam wrażenie że was z przedszkola do zerówki nie przepuścili ! - uderzyłam głową o stół, a Zbyszek mnie przytulił.
- No już się uspokój, wiesz że Zbysio bardzo cię kocha ? - zrobił mnię a'la debil.
- Niech Zbysio odwiedzi psychiatryk, i przy okazji zabierze kolegów. - wstałam i poszłam do pokoju, nadal głodna ale nie byłam w stanie przy nich czegoś zjeść.
Spojrzałam na zegarek. 11.58
Mam jeszcze godzinę.
Poszłabym się przejść, ale już się chyba zbytnio nie wyrobię, pójdę jak wrócimy.
Wzięłam telefon i weszłam na internet....
Tak minęły mi całe 60 min...
- Marta jedziemy ! - do pokoju wpadł Zbyszek. - ej czemu nie przebrałaś bluzki ? - kopnął nogą w drzwi, a ona się zamknęły.
Podszedł do mnie, i pocałował mnie w ucho.
- Czy mi się wydaję czy ty robisz wszystko żebym tylko cię rozebrał ?
- Nie koniecznie wszystko, ale wmawiaj sobie... A jeżeli tak bardzo ci na tym zależy to możesz mi przebrać bluzkę...
Jak powiedziałam tak zrobił.
- A po meczu, zrobimy sobie bardzooo romantyczny wieczór. - powiedział do mnie na korytarzu.
- No chyba erotyczny - poprawił go Piotrek który wyszedł akurat ze swojego pokoju.
Wszyscy się zaśmiali a Zbyszek udawał poważnego.
- Nie słuchaj ich skarbie, romantyczny, nie erotyczny.
- A szkoda bo wolałam ich wersję - powiedziałam przygryzając wargę, a na to wszyscy na korytarzu, już łącznie ze Zbyszkiem zaczęli pogwizdywać.
- Skoro nalegasz. - powiedział i złapał mnie za rękę.
Niestety dzisiejszy mecz zakończył się porażką naszych Resoviaków, co oznaczało że jeszcze muszą zagrać jeden mecz o mistrza Polski.
- Ej no weźcie się nie smućcie ! Wygracie tego mistrza... przecież nic nie straciliście no nie ? - próbowałam ich rozweselić... może mnie się nie udało ale wystarczyło że do autobusu wszedł Igła i trochę się powygłupiał a wszystkim odeszły smutki na bok.
- To jak skarbie idziemy do pokoju ? - spytał gdy już dojechaliśmy.
- Z wielką chęcią. Ale pierw zaplanowałam sobie spacer po Kędzierzynie. Jak wrócę. - odwróciłam się i odbiegłam, żeby on przypadkiem nie poszedł za mną, chciałam pobyć sama.
Długo chodziłam... Ale pech chciał że nie pamiętałam drogi powrotnej...
Wzięłam telefon i wykręciłam do Zbyszka. No a on nie odbierał.
Więc wykręciłam do Grześka... A te jakby tylko czekał aż zadzwonię, bo po jedynym sygnale odebrał.
- Słucham ?
- Grzesiu, nie przeszkadzam ? - spytałam.
- Jeżeli w nudzie można przeszkodzić... Co byś chciała ?
- No bo ja poszłam na spacer i teraz jakby nie wiem jak wrócić.
- Gdzie jesteś to przyjdę po ciebie.
- No nie wiem, koło... - okręciłam się w około - koło Biedronki !
- Nie ma sprawy usiądź i czekaj zaraz przyjdę...
Usiadłam na ławkę i czekałam...ale niestety te zaraz trwało trochę dłużej...
- Przepraszam że tak długo, ale to trochę daleko.
- To ja przepraszam, powinieneś odpoczywać po meczu a nie latać za mną. - uśmiechnął się do mnie.
- Mówiłem już, że nie ma sprawy.
- W każdym razie ja jeszcze raz przepraszam i dziękuję.
Szliśmy tak koło siebie... myślał nad czymś.
- Pewnie zastanawiasz się dlaczego zadzwoniłam po ciebie a nie po Zbyszka ? - spytałam.
- Nie, to chyba wiem, Zbyszek prawie zawsze ma wyciszony dzwonek, pewnie dzwoniłaś a on nie odbierał.
- To co cię męczy ?
- Zastanawiam się czy ci powiedzieć, coś.
- Mów, jak zacząłeś to musisz powiedzieć. - kiwnęłam głową zachęcająco.
- Pamiętasz pewnie jak na pierwszy mecz dostałaś bilety od swojej siostry ?
- A co ona ma z tym wspólnego ?
- Mówiła że dostała je od brata jakiegoś siatkarza... To był mój przyrodni brat... Tylko że nie wydaje mi się że on jest odpowiedni dla twojej siostry, dużo razy był karany... jest jakby przestępcą... nie mówiłem nikomu bo nie przyznaję się do niego... Wyobrażasz sobie co by to było ? Gdyby wszyscy mówili że pewnie jestem taki sam....
- Nie musisz mi tłumaczyć.. Na prawdę - uśmiechnęłam się delikatnie. - rozumiem że chcesz żeby oni nie byli razem, i chwała ci za to... ale nie wtrącajmy się w ich sprawy... Tak będzie lepiej..
- Tak myślisz ?
- Ja to wiem.
__________________________
Jest 19 !
Dziękuję wam że jeszcze chce wam się czytać ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz