(Sobota, 26 maja)
Otworzyłam oczy i zobaczyłam go, a raczej jego klatę, byliśmy w moim...naszym pokoju hotelowym.... Tak jak myślicie po upojnej nocy.
- Wyspana ? - spytał mnie delikatnym głosem.
- Hmmm niech no pomyślę... - przerwałam na krótką chwilę - zależy co chcesz robić.
- Zabrać cię na romantyczny spacer po Kędzierzynie.
- Długi ? - spytałam przeciągając sylaby.
- Nie koniecznie, o 13.30 mam trening... A wcześniej niskokaloryczny obiad.
- Czyli szybki spacer po rynku.... ? - spytałam z nadzieją, byłam wykończona, po prawie całej nie przespanej nocy.
- Nie taki szybki, romantyczny bardziej... Wiesz mamy około 3 godzin.
- Nie wiem, chyba nie skorzystam. - uśmiechnęłam się.
- Nie masz wyjścia.
- Umm czyli mnie zmuszasz ?....Ale zaraz, zaraz... Jeśli mamy 3 godziny, a ja mam urlop, to oznacza, że jest 10 rano, a to znaczy że nie żyjesz, bo o tej porze ja powinnam spać ! - popatrzyłam na niego spod byka.
- Ale nie chciałem zostawić cię tak samej... totalnie nagiej... jeszcze ktoś by przez przypadek tu wszedł.
- A dlaczego miałbyś mnie zostawiać ? - spytałam, patrząc podejrzliwie.
- Bo śniadanie podają o 10 a jest za dziesięć... Umieram z głodu - wyszeptał mi do ucha.
- Głupi jesteś.... No dobrze ale ja jestem zmęczona... Musisz mnie ubrać. - powiedziałam kusząco przygryzając wargę.
Uśmiechnął się.
- Ale ja wybieram ubranie.
- Niech będzie... Ale pierw przedyskutuj ze mną twój pomysł.
- Chcę by moim kolegą z drużyny gały powychodziły na twój widok. - oblizał wargi.
- Czyli sądzisz że normalnie wyglądam niepowalająco ?
- Ależ skąd że... tyle że mi chodzi o roznegliżowanie.
- Uważasz że dam ubrać się jak dziwka ?
- Tego nie powiedziałem - odrzekł całkiem poważnie - dziwką to ty jesteś moją i nikomu cie nie oddam. - tym razem towarzyszył mu charakterystyczny ton głosu dla Zbigniewa Bartmana.
- Wieczorem zaprzeczyłeś że jestem twoją dziwką....
- Bo nie na jedną noc... Na całe życie... Ale wiesz co dziwka to chyba zbyt agresywne słowo, nie chcę żebyś poczuła się urażona... Więc może jesteś moją kobietą na całe życie. - na te słowa oczy napełnił się łzami... a usta językiem Zbyszka...
- Przestań... Chcę jeść... Ubierz mnie i nie dziwkowato !
Oczywiście trwało to długo... nawet bardzo... Więc nic dziwnego że spóźniliśmy się ,,dość'' na śniadanie...
Usiedliśmy przy stoliku z Grześkiem, Piotrkiem i Krzyśkiem... z naszą kadrą !
- Coś długo się uwijaliście na te śniadanie... - zaznaczył Paul z stolika obok.
- No nie powiem że nie... Coś nas zatrzymało... - zaśmiał się Zbyszek.
- Coś ? Czyżby pragnienie seksualne ? - zauważył Olieg.
- Nie po prostu nie mogłem znaleźć biustonoszu. - powiedział Zbyszek, na co wszyscy wybuchli śmiechem..
- Zbysiu nie wiedziałem. - powiedział Igła.
- No już nie róbcie z mojego mężczyzny pośmiewiska... On pomagał mi w ubraniu się... prawda kochanie.... ? - próbowałam bronić Zibigo.
Ten nie odpowiedział tylko mnie gorąco pocałował co nie odbyło się bez gwizdów i komentarzy.
- Idziemy skarbie ? - spytał gdy mój i jego talerz był już pusty.
- Chodź. Złapałam go za rękę i wyszliśmy ze stołówki...
------------------------------------------------------------
Taki krótki ale chciałam dodać :) Żeby zabić nudę...
A to tak poza marginesem... dla wszystkich którzy lubią zajebiste książki polecałam cykl Kelley Armstrong : Najmroczniejsze moce W który wchodzą 3 książki :
1. Wezwanie
2. Przebudzenie
3. Odwet
Strasznie się wciągnęłam... I z całego serca polecam !
Zbyś to jednak taki zadziorek krejzolek jest. Żeby własną dziewczyną ubrał tak, żeby się wszyscy na gapili. Trochę to nieracjonalne, bo ktoś mu może ją sprzed nosa sprzątnąć :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Dzuzeppe :*
Zapraszam na 16 na http://add-me-wings.blogspot.com/
UsuńPozdrawiam
haha nie mogę się powstrzymać od śmiechy :D Zbyszek nie mógł znaleźć biustonoszu xdd haha :D świetny :D czekam na kolejny :D / ZB9
OdpowiedzUsuń