(Niedziela, 27 maja)
- Dupku ! O której macie mecz ? - spytałam wychodząc z łazienki.
- Nie ładnie tak mówić. - zaśmiał się. - o 18.00 mamy całe 7 godzin dla siebie.
- I co będziemy robić ? - usiadłam na niego okrakiem.
- Hymm.. Nie wiem, coś wymyślimy no nie ? - pocałował mnie. - mam coś dla ciebie.
Lekko przerzucił mnie na łóżko a sam podszedł do swojej torby i wyjął reprezentacyjną koszulkę z numerem 9.
- Kolejna koszulka dla ciebie. - pocałował mnie. - A wiesz co pisze nad 9 ? - przerwał na chwilę. - twoje przyszłe nazwisko. - pocałował mnie, i zdjął mi bluzkę zakładając potem tą jego... Która tak zajebiście pachniała.
- Aww... Ale wiesz co - przybliżyłam się do jego ucha - najpierw musisz mi się oświadczyć. - szepnęłam mu do ucha.
- Na to przyjdzie jeszcze czas, panno Bartman. - pocałował mnie.
Zeszłam z łóżka i wyszłam z pokoju a on za mną.
- Gdzie idziemy ? - spytał łapiąc mnie za łokieć.
- Na ławkę przed hotel, przynajmniej ja tam idę.
- Berek ! - nie wiadomo skąd pojawił się Nowakowski, który klepnął Zbyszka w ramię.
- Przepraszam skarbie, ale honor wzywa.
Pokręciłam głową z politowaniem i odprowadzałam tych debili wzrokiem. Zeszłam na dwór i usiadłam na ławce obok Oliega.
- Czyżbyś też nie bawiła się w berka ? - zapytał z uśmiechem.
- Wyrosłam z tej zabawy w wieku 7 lat.
- To i tak nic z porównaniem do tego co robią gdy nudzi im się a nie ma meczu w ten sam dzień.
- Tylko ty tu jesteś normalny ? - zaśmialiśmy się.
- Można tak powiedzieć... Chociaż Pita, Igły, Kosy i Zibiego nikt nie pobije w głupocie.
- Tak sobie myślę co musi się dziać na zgrupowaniu w Spale. - wyobraziłam sobie to wszystko i mimowolnie zaśmiałam się.
Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy delektując się świeżym powietrzem.
- Wiesz co ? Powiem ci coś. - powiedział Olieg. - może pomyślisz że to głupie bo ze Zbyszkiem tak dobrze to znam się tylko niecały rok... Ale jakoś go pamiętam z ostatnich lat.
- No już mów.
- Pierwszy raz widzę żeby Zbyszkowi tak bardzo na jakieś kobiecie zależało... A muszę przyznać że miał ich wiele.
- Miło to słyszeć. - poczęstowałam go uśmiechem.
I w tym momencie pojawili się zdyszani : Igła, Kosa, Pit i Paul.
- A wam co ? - spytałam.
- Teraz Zbyszek goni, ale dzisiaj ma jakiegoś speeda w dupie, nie wiem co ty z nim robiłaś. - wydyszał Igła.
Na co ja się zaśmiałam i zrobiłam dla nich miejsce na ławce. Wszyscy się zmieścili i nadleciał Zbyszek.
- Koniec na dziś ! - krzyknęli wszyscy na raz.
A ja z Oligem parsknęliśmy śmiechem.
- Ja się tak nie bawię, nie umiecie przegrywać.... I gdzie ja mam usiąść ? - spojrzał na mnie.
- Siadaj ja i tak idę już do hotelu. - wstałam i zwolniłam mu miejsce. - Dzięki Olieg za rozmowę. - uśmiechnęliśmy się do siebie, a Zbyszek nadal stał.
- Czekaj idę z tobą, nie puszczę cie samej ! - podbiegł do mnie i wziął mnie na ręce. - Mam dla ciebie niesodziewankę !
- Niespodziankę jak już. - przemyślałam to co powiedział. - Jaką ?!
- Dowiesz się w pokoju.
Szedł tak ze mną na rękach.
Gdy doszliśmy postawił mnie na ziemi i otworzył drzwi, następnie posadził mnie na łóżku.
- Proszę. - wręczył mi.... dwa bilety na 2 tygodniowe wakacje w Antigua !
- O mój Boże !!!! Kocham cię ! - rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam.
- Wiedziałem że ci się spodoba. Spędzisz ze mną 2 tygodnie czasu, a przy okazji odpoczniesz przed przyjazdem tej dziewczyny.
- Uwielbiam cię. - znów go pocałowałam. - A tak poza marginesem.... Nie jedliśmy dzisiaj śniadania, więc chętnie poszłabym na obiad.
- Sugerujesz że cię wygładzam ? - spytał dociekliwie, ale z uśmiechem na twarzy.
- Yhy, tak troszku. - pocałowałam go w nos. - Idziemy ?
Złapał mnie za rękę i pobiegliśmy na stołówkę.
---------------------------------------------------------
Życzę miłego, krótkiego czytania ^^
To co, że krotko, jak jest tak słodko :)
OdpowiedzUsuńMi tam się podoba, bo wiem od razu co napisać :)
A więc (wiem, tak się zdania nie zaczyna, ale no cóż :P) sielanka kwitnie i dobrze, niech im się szczęści. Pani Bartman? Zibi, ja Cię nie poznaje. Tak szybko? Ale no co tam, jak mus, to mus (dla mnie truskawkowy :D) Niech to się szybko stanie. Proszę :*
Pozdrawiam,
Dzuzeppe :*
Ps. No i zapraszam do siebie na http://add-me-wings.blogspot.com/
Panna Bartman! :) chciałabym :c Zaś z drugiej strony skoro to moja imienniczka to mogę się czuć, że to ja! :D jak szaleć to szaleć! :)
OdpowiedzUsuńBerek... czy oni z tego wyrosną? niewydaje mi się :D No, ale w końcu honor to honor, co nie? :>
Wyobrażam sobie oświadczyny Zbycha... ahh *.*
W wolnej chwili zapraszam na kolejny fragment na wymykalam-sie-smierci.blogspot.com/ c:
Pozdrawiam ;>